Our Kids logo
Our Kids logo

Szkoła XXI w. to nie wkuwanie: jak szkoły niepubliczne dbają o swoich uczniów?     więcej  

Nauka w czasach pandemii w oczach rodziców

Jak oceniają doświadczenia nauki na odległość rodzice uczniów szkół niepublicznych



Uczniowie szkół niepublicznych, na różnych poziomach edukacji, opowiedzieli nam jak czują się w czasie - tak różnej od zwykłej - nauki w trybie zdalnym. Ich doświadczenia zebraliśmy w artykule “Nauka w czasach pandemii w oczach uczniów”.

A teraz czas na opinie i odczucia rodziców dzieci i młodzieży uczęszczającej do szkół niepublicznych.  kontynuuj czytanie...


Na tej stronie:


Przygotowując poprzedni artykuł, rozmawiałam nie tylko z samymi uczniami, ale także z ich rodzicami. Ich dzieci chodzą do szkół społecznych i prywatnych i są w różnym wieku - najmłodsze to uczniowie szkół podstawowych (klasa V), a najstarsze - klasy III liceum.

Wszyscy moi rozmówcy wysoko oceniają to jak poradziły sobie w sytuacji kryzysu szkoły. Im więcej szkoły komunikują się z rodzicami, tym bezpieczniej się oni czują. Wspominają, że początkowo nie tylko same szkoły i dzieci, ale także oni - rodzice, odczuwali ogromny stres: jak sobie radzić? “Nasza szkoła przeprowadziła nas gładko przez czas zmiany - i dzieci, i nas - rodziców. Były mejle, telefony, oferty pomocy. Teraz jest mniej kontaktu, bo już nie potrzeba, ale ten początek bardzo doceniam”, to mama licealisty z klasy II.

Szkoły niepubliczne zwykle stawiają na bliski kontakt z rodzicami i ich aktywne zaangażowanie. W naszej szkole, opowiada jedna z mam mama, to rodzice pomogli w znalezieniu platformy i jej zainstalowaniu.

Tam, gdzie szkoła mało kontaktuje się z rodzicami, wątpliwości jak to wszystko działa są większe.

Czas przed ekranem

Wszyscy rodzice uważają, że dzieci spędzają za dużo czasu przed ekranami - komputerów, co jest konieczne aby móc brać udział w szkolnych zajęciach, ale także tabletów czy telefonów poza lekcjami. W sumie daje to wiele godzin dziennie. “Martwię się o wzrok mojego syna. Nawet on sam przyznaje, że dokuczają mu oczy”, mówi mama ósmoklasisty, który nie tylko musi uczestniczyć w szkolnych zajęciach “face-to-face” na “Teamsach”, ale jeszcze odrabiać lekcje na komputerze, uczyć się na podstawie materiałów przesyłanych elektronicznie. I są jeszcze kontakty z kolegami i koleżankami, które też przecież odbywają się tą metodą, np. przez FaceTime czy smsy. “Rozumiem, że muszą się kontaktować między sobą poza lekcjami. Cieszę się, kiedy rozmawiają przez telefon, bo przynajmniej odpoczywają im oczy”, mówi mama licealistki. “Nauczyciele mogliby dać dzieciom zadanie, żeby poszły na spacer, bo teraz już można, i opisały wszystko co widziały, zamiast trzymać dzieciaki tak długo przed ekranem”, mówi mama ucznia I klasy liceum.

Zakres materiału

Poza rodzicami uczniów klas ósmych, którzy wiedzą, że ich dzieci czekają egzaminy, inni uważają, że szkoły mogłyby “odpuścić”, czyli ograniczyć realizowany materiał.

“To V, nie VIII klasa, więc może lepiej byłoby skoncentrować się na najważniejszych przedmiotach, a nie robić na Teamsach zajęć z historii, biologii, albo tylko zadawać materiały z tych przedmiotów do przerobienia z książek”, mówi jedna z matek.

To że lekcje odbywają się interakcyjnie, w przeciwieństwie do większości szkół publicznych, jest niekwestionowanym plusem w oczach rodziców, ale niektóre zajęcia, podkreślają, dzieci mogłyby odbywać z dala od komputera. Jedna z mam opowiada, że nawet plastyka i technika w szkole jej dziecka odbywa się w formacie face-to-face. “To nie jest konieczne. Dzieci robiły nawet pisanki siedząc z nauczycielem przed komputerem. Po co? Mogłyby je zrobić same, a potem zrobić zdjęcia czy wideo i pokazać klasie i nauczycielowi”, zwraca uwagę.

Teraz przy nauczaniu na odległość najlepiej widać jak trudna do realizacji jest podstawa programowa: “Teraz my sami widzimy jak przeładowany jest program,” mówi mama ucznia ósmej klasy.

Dobrze, że są nauczyciele, którzy każą się dzieciom ruszać, dbają o ich postawę, jak ustawić biurko, każą im robić różne ćwiczenia - takie działania ze strony szkół są bardzo wysoko oceniane przez wszystkich rodziców.

Wakacje - obozy, wyjazdy

Tego się nie da odrobić ani niczym zastąpić. Dzieciom jest po prostu smutno, kiedy mówią o tym, że nie pojadą na swoje ulubione kolonie, obozy albo wycieczki, ale wielu rodziców widzi to znacznie bardziej dramatycznie. “To trauma i boję się jak to się odbije na ich psychice. Takie wyjazdy są bardzo ważną częścią życia dziecka, uzupełnieniem tego, co mają w szkole,” słyszę od mamy 7-klasistki. Szczególnie dla jedynaków...

Podglądamy…

Nigdy przedtem rodzice nie mieli możliwości obejrzeć jak wyglądają lekcje i jak uczą nauczyciele. Teraz niejednokrotnie mogą “podejrzeć”. “Niektórzy nauczyciele mi naprawdę imponują. Przecież oni sami też się tego nowego systemu uczą, muszą szukać nowych materiałów. To bardzo czasochłonne, a oni mają własne rodziny, stresy i tyle samo godzin w dobie co inni”, mówi mama ucznia szkoły podstawowej.

Nie wszyscy nauczyciele spisują się na ocenę celującą, ale wszyscy się starają, mówią moi rozmówcy. Może po powrocie do normalności będzie czas na podsumowania, oceny. Teraz trzeba się nawzajem wspomagać.

Kto radzi sobie lepiej, a kto gorzej

Według rodziców to jak dobrze czują się i radzą sobie ich dzieci w obecnym systemie nauczania na odległość, uzależnione jest od różnych czynników:

• Osobowość dziecka - dzieci introwertyczne radzą sobie lepiej, bo nie brak im tak bardzo towarzystwa i dużych grup rówieśników. Jedna z mam porównuje dwójkę swoich dzieci: córkę i syna. Starsze (dziewczynka) tęskni za szkołą właśnie dlatego, że brak jej grupy, hałasu, stymulacji. Jej młodszy brat zawsze spędzał czas po szkole sam, poza kilkoma dodatkowymi zajęciami pozaszkolnymi w tygodniu. Dla niego nowy format nie jest problemem.

• Inne zainteresowania i pasje - łatwiej jest dzieciom, które w “normalnym czasie” miały pasje - angażują się w nie głębiej. Jeden z ojców mówi, że jego syn-licealista zawsze interesował się astronomią i teraz pogłębia swoją wiedzę, a mądry wychowawca daje mu możliwość dzielenia się z innymi w czasie nieobowiązkowych spotkań popołudniowych, więc syn znajduje ciekawe filmy, zdjęcia, informacje. To dla niego świetny relaks i ma na to więcej czasu (normalnie dojazd do szkoły i powrót z niej zajmuje mu minimum półtorej godziny dziennie),

• Alternatywne programy - wśród moich rozmówców nie było dzieci i rodziców ze szkół uczących programem A-Levels, ale za to miałam okazję posłuchać opinii uczniów ze szkół IB i ich rodziców. Wszyscy rodzice podkreślają, że program ten, który stawia na samodzielność i projektowy system pracy, przygotował ich dzieci do dość łatwego znalezienia się w nowej rzeczywistości. “Dopiero rozmawiając ze znajomymi, których dzieci chodzą do szkół publicznych i niektórych niepublicznych, ale idących programem polskim, zdałam sobie w pełni sprawę z tego, jak świetnie nasza szkoła IB wyposażyła moją córkę w ważne umiejętności samodzielnej pracy,” mówi mama uczennicy liceum z programem IB.

Nauki z czasów pandemii

"Wbrew pozorom, to jak to teraz wygląda, to dla nas wszystkich niezła lekcja. Uczniowie uczą się samodzielności, odpowiedzialności, uczciwości. Rodzice zaczynają dostrzegać i doceniać ogrom pracy, jaki w edukację ich dzieci wkładają na co dzień nauczyciele. Najważniejsze jest dla mnie to, że jako rodzic mam poczucie, że nie marnujemy tego czasu," mówi mama uczennicy IV klasy szkoły podstawowej.

Czego nauczyła dzieci i ich rodziny nauka w czasach pandemii?

• nowe umiejętności - dzieci nauczyły się wielu przydatnych umiejętności, które przydadzą się na przyszłość: pisania maili, korzystania z wielu komputerowych aplikacji, wyszukiwania informacji i sposobów radzenia sobie z różnymi problemami czy awariami,

• nowe nawyki - w tej sytuacji, mówią rodzice, dzieci muszą same kontrolować elementy, które były im narzucone lub podane jako gotowe w zwykłym trybie szkolnym. “Przedtem dzieciaki przychodziły do szkoły i tam kierowano planem ich lekcji, czasem zajęć, przerwami. Teraz same muszą o to dbać, sprawdzać co jest zadane, ogłoszone, zakomunikowane. Muszą pamiętać o której wrócić po wydłużonej teraz przerwie na lekcje. Mój syn jest znacznie bardziej zorganizowany i samodzielny jeżeli chodzi o pracę szkolną,” mówi z wyraźnym zadowoleniem tata ósmoklasisty. Dzieci muszą być bardziej odpowiedzialne, muszą się bardziej angażować. Pomaga temu atrakcyjność form pracy szkół: "Zajęcia są na tyle atrakcyjne, że nie zauważyłam w klasie córki żadnych problemów z samodyscypliną", mówi mama uczennicy IV klasy podstawówki. To przyda się na “po pandemii”, mówią rodzice,

• nowe sposoby spędzania czasu - 11-letni syn jednej z moich rozmówczyń robi teraz zupełnie nowe rzeczy: produkuje zabawne filmiki o swoim psie, przeszukuje YouTube aby znaleźć sztuczki karciane. “Wszystko to sam wyszukuje i bardzo go to bawi i cieszy”. Zdziwiona, ale zadowolona mama licealistki opowiada: “Moja córka zaczęła ze mną i mężem rodzinnie piec chleb i ciasta według starych przepisów mojej babci. Nigdy nie myślałam, że sprawi jej to przyjemność. Zawsze albo uciekała do swojego pokoju albo wychodziła na spotkania poza domem”.

Gry planszowe, spacery rodzinne, pies… “Nagle przypomnieliśmy sobie, że mamy w domu planszówki i z radością w nie razem gramy. Poprzednio mój syn siedział w swoim wolnym czasie przed komputerem”, opowiada mama 11-latka. “Nie musimy wcale odciągać go od ekranu komputera. Sam ma dosyć po wielu godzinach komputerowych lekcji. Nigdy nie myślałam, że zobaczę coś takiego w swoim domu”,

• rodzina - kilkoro rodziców podkreśla, że jako rodzina zbliżyli się do siebie bardzo. “Więcej rozmawiamy, bo więcej czasu spędzamy razem. Okazuje się, że bycie razem w większej dawce jest OK. Mój syn i córka też ze sobą nareszcie rozmawiają, a nie tylko wpadają i wypadają z kuchni”, mówi mama dwojga rodzeństwa. Nie wszędzie jest idealnie - słyszę też opowieści o rodzinach, gdzie są konflikty i starcia, ale tam, gdzie więzi były silne przed pandemią, jest łatwiej teraz.

Konkluzja

“Po raz kolejny dziękuję Bogu, że moje dziecko kształci się w szkole niepublicznej. Wybrałam taką szkołę (i na co dzień cieszy mnie to bardzo) bo wiedziałam, że jest tam bezpiecznie, nie ma przemocy, nie wolno używać telefonów, nie ma szpanu, jest dobry poziom, małe klasy, trzy języki, świetne zajęcia pozalekcyjne, świetlica. Teraz, mimo że wiele z tych elementów odpadło, jedno jest pewne - szkoła stara się bardzo i dba o uczniów i o nas, rodziców. Nauczyciele są dostępni online, dzieci mogą zadawać pytania i zwracać się o radę,” opowiada mama ósmoklasistki. Podobne opinie słyszę od innych rodziców.

Małe klasy, bliski kontakt szkoły z uczniami i rodzicami to kolejne atuty szkół niepublicznych, które bardzo pomagają w czasach pandemii.

Wszyscy chcą powrotu do wolności, do normalnej szkoły, ale… na pewno wiele lekcji z tego dziwnego i niełatwego czasu pozostanie na zawsze.

Małgorzata P. Bonikowska

redaktor naczelna Our Kids Polska

Our Kids poleca

Zachęcamy do zapoznania się z pozostałymi artykułami naszego czteroczęściowego cyklu o nauce w szkołach niepublicznych w czasach COVID-19:

Szkoły niepubliczne w czasach pandemii COVID-19

Nauka w czasach pandemii w oczach uczniów

Maturzyści i ósmoklasiści w czasach pandemii

Jeśli chcą się Państwo podzielić swoimi doświadczeniami nauki w czasach pandemii proszę o kontakt - [email protected]

Osoby, które to czytały, również oglądały: