Our Kids logo
Our Kids logo

Jak szkoły niepubliczne radzą sobie w czasach pandemii COVID-19więcej  

Wywiad Our Kids: Poznaj lepiej British Primary School of Wilanów

Rozmówca Our Kids: dyrektor szkoły



British Primary School of Wilanów to międzynarodowa szkoła na warszawskim Wilanowie, oferująca edukację według angielskiego programu nauczania od żłobka do klasy 8.

Moim rozmówcą jest Tom McGrath - dyrektor szkoły, Irlandczyk z pochodzenia.  kontynuuj czytanie...


Na tej stronie:


Historia szkoły

Our Kids: Jak to się stało, że trafił Pan do Warszawy?

Tom McGrath: Moja historia z Warszawą zaczęła się w latach 1990., kiedy zacząłem pracować w innej warszawskiej szkole międzynarodowej jako nauczyciel w roku 1998. Po jakimś czasie zostałem dyrektorem szkoły podstawowej, a następnie dyrektorem całej szkoły. Pracowałem tam przez 10 lat. Postanowiliśmy z moją rodziną pojeździć po świecie i podjąłem pracę na wyspach Kajmanach jako dyrektor międzynarodowej szkoły. Potem byliśmy w Portugalii, gdzie również byłem dyrektorem szkoły międzynarodowej. Później postanowiliśmy z moją rodziną przyjechać do Warszawy od 3 lat jestem dyrektorem tej szkoły.

Our Kids: Jak widzi Pan różnice między tymi doświadczeniami zawodowymi?

Tom McGrath: Szkoła w Portugalii powstała w 1896 r., a nasza szkoła w Warszawie w 2014. To różnica ponad jednego wieku budowania tradycji, ale moja obecna praca to chyba najbardziej fascynujące doświadczenie zawodowe ponieważ objąłem stanowisko jej dyrektora na bardzo wczesnym etapie historii szkoły, więc miałem możliwość aktywnego uczestniczenia w tworzeniu jej charakteru, jej wartości i tożsamości. Jestem niezwykle zadowolony z tej pracy. Jestem drugim dyrektorem tej szkoły. Przejąłem stery od założyciela szkoły Chrisa Nicholsa po dwóch latach jego kadencji. Szkoła od początku swego istnienia była brytyjską szkołą, z brytyjskimi nauczycielami i programem.

Uczniowie

Our Kids: Jakie są proporcje uczniów-Polaków i uczniów, którzy pochodzą z innych krajów?

Tom McGrath: Około 50% naszych uczniów to uczniowie pochodzący z zagranicy, a te proporcje wahają się w zależności od wieku uczniów. Wyższy procent uczniów Polaków to uczniowie niższych klas, a w starszych klasach mamy więcej uczniów zagranicznych. Bywa, że firmy zagraniczne nie opłacają czesnego w międzynarodowych przedszkolach dla dzieci swoich pracowników, ale pokrywają koszty szkoły podstawowej i dlatego mamy więcej uczniów zagranicznych w szkole podstawowej. Ale generalnie można powiedzieć że mamy coraz więcej dzieci z zagranicy. Warszawa staje się coraz bardziej atrakcyjna dla obcokrajowców.

Our Kids: Z ilu krajów pochodzą Państwa uczniowie?

Tom McGrath: Około 35. Ale oczywiście nie jest to takie proste – gdy w klasie zada się pytanie “skąd jesteś?” są dzieci, które podnoszą rękę cztery razy, bo mają cztery tożsamości narodowe. Ostatnio usłyszałem, że dziecko jest Polakiem, Szwedem, Amerykaninem a Malezyjczykiem, bo ma powiązania rodzinne z każdym z tych czterech krajów. Uważam, że tożsamość jest bardzo istotna - ja zawsze czuję się Irlandczykiem za granicą, bo tam się wychowałem, moje córki natomiast nabrały z czasem bardziej polskiej i międzynarodowej tożsamości. To kwestia doświadczeń.

Our Kids: Czy polskie dzieci mają najczęściej oboje rodziców czy pochodzą z mieszanych rodzin?

Tom McGrath: Bywa różnie. Część dzieci pochodzi z rodzin gdzie jeden z rodziców jest Polakiem, a drugi pochodzi z innego kraju. Ale są też rodziny, gdzie jeden lub oboje rodzice są Polakami ale wzrastali w Wielkiej Brytanii, a więc mają polską tożsamość ale tak naprawdę są Brytyjczykami. Są też są rodziny gdzie oboje rodzice mają polskie paszporty ale można ich nazwać międzynarodowymi rodzinami bo pracowali w wielu miejscach za granicą i dzieci chodziły do międzynarodowych szkół, a teraz są znowu w Polsce. My w naszej szkole chcemy mieć uczniów, którzy mają “mentalność międzynarodową”. Nie ma w zasadzie znaczenia skąd są o ile mają taki międzynarodowy stosunek do świata, czyli dobrze się czują w międzynarodowym środowisku.

Our Kids: A dzieci najmłodsze, w żłobku - czy jest to duża grupa dzieci w Państwa placówce?

Tom McGrath: I w żłobku i na wyższych poziomach mamy coraz więcej dzieci – już obecnie prawie komplet. Do żłobka przyjmujemy w jednym roczniku maksymalnie 32 dzieci, 36 do “Reception” (czterolatki) i 36 w klasie I (Year 1). Staramy się, aby proporcje dzieci polskich i zagranicznych były wyrównane. Oczywiście grupy/klasy są małe.

Our Kids: Czy wielu uczniów przeszło przez cały cykl edukacji w Państwa placówce?

Tom McGrath: Polscy uczniowie są z nami przeważnie najdłużej. Rodziny z zagranicy, szczególnie dyplomaci czy ludzie biznesu, przebywający w Polsce na różnego rodzaju kontraktach, najczęściej wyjeżdżają po 3-5 latach. Mamy kilku uczniów, którzy są z nami od samego początku. Właśnie niedawno celebrowaliśmy to z tymi uczniami. Wspaniale jest obserwować naszych uczniów – jak bardzo się zmieniają i dojrzewają.

Nauczyciele

Our Kids: A kim są nauczyciele uczący w Państwa placówce, skąd pochodzą?

Tom McGrath: Ponieważ jesteśmy szkołą podstawową Cambridge (Cambridge primary school) i nasze nauczanie początkowe jest oparte na angielskim programie (Early Years English National Curriculum), stosujemy następujący model: główny nauczyciel w klasie jest Brytyjczykiem, ale w tej samej klasie jest zawsze nauczyciel wspomagający, który najczęściej jest Polakiem ze znakomitą znajomością języka angielskiego. A więc w każdej klasie mamy dwóch nauczycieli. Jako szkoła międzynarodowa jesteśmy zwolnieni z wielu obowiązków programowych, jakie ministerstwo egzekwuje od polskich szkół, ale obowiązuje nas nauczanie języka polskiego i jako jako języka ojczystego (dzieci polskie) i jako języka obcego (dzieci zagraniczne). Właśnie ten polski nauczyciel, który zna bardzo dobrze dzieci, uczy języka polskiego jako języka ojczystego, a drugi nauczyciel wspomagający uczy języka polskiego jako języka obcego.

Our Kids: Uczniowie zagraniczni także muszą uczyć języka polskiego jako języka obcego?

Tom McGrath: Tak, muszą uczyć języka polskiego - mają jedną lekcję dziennie.

Specyfika szkoły

Our Kids: Jak opisałby Pan rodzinom zainteresowanym Państwa jej specyfikę i szczególny charakter?

Tom McGrath: W moim przekonaniu najważniejsze jest, to że nasza szkoła zbudowana jest wokół wartości. Naszym symbolem jest Lew i cały czas mówimy o tym jakie wielkie są jego charakterystyczne cechy i wartości. Ta sprawa jest kluczowa i obecna we wszystkim co robimy w szkole. Jest też tzw. “wartość tygodnia”, czyli taki punkt centralny wszystkiego czego uczymy i co robimy w danym tygodniu, np. respekt, odwaga, wytrwałość, radzenie sobie z porażką. A więc to, czego uczymy przez dany tydzień koncentruje się na tej właśnie wartości i ma ją wbudowaną w siebie. Pierwsza lekcja w danym tygodniu rozpoczyna się właśnie od omówienia tej wartości przewodniej, a ostatnia lekcja w tygodniu jest podsumowaniem tego w jaki sposób zrealizowaliśmy pracę nad tą wartością. Ja najbardziej dumny jestem z tego, że edukacja a naszej szkole jest oparta na wartościach.

Bardzo ważne w naszej szkole jest również dobre i zdrowe odżywianie. W wielu szkołach dzieci jedzą posiłki przygotowane i przywiezione przez firmy cateringowe. My natomiast zatrudniamy własny personel, który przygotowuje dla dzieci jedzenie. Wszyscy nasi uczniowie muszą uczestniczyć w programie żywieniowym.

Oczywiście najlepszą wizytówką szkoły są sami uczniowie - jesteśmy z nich bardzo dumni. Z radością obserwujemy, że nasze wartości, które im przekazujemy, rzeczywiście dają wyniki i są dla nich ważne. Zawsze kiedy chcę pokazać naszą szkołę zainteresowanym szkołą rodzicom, proszę aby oprowadził ich uczeń. Niestety, na razie w czasach koronawirusa nie jest to możliwe.

Cambridge i COBIS

Our Kids: Państwa szkoła jest członkiem organizacji o nazwie COBIS (Council of British International Schools ). Szkoła realizuje program Cambridge Assessment International Education - co to oznacza i co to daje szkole?

Tom McGrath: Zacznijmy od Cambridge. W 2019 roku przeszliśmy pełny proces akredytacji aby uzyskać prawo do tytułu szkoły, która ma prawo realizować program “Cambridge Assessment International Education” (w skrócie Cambridge). To oznacza, że realizujemy międzynarodowy program nauczania Cambridge na poziomie podstawowym - od Year 1 do Year 6 (Cambridge primary programme), a następnie Cambridge secondary programme (Years 7-9). W Wielkiej Brytanii szkoła podstawowa kończy się na roku 6 (Year 6), a nie po klasie VIII, jak w systemie polskim. Program Cambridge jest programem międzynarodowym i uważaliśmy go za szczególnie przydatny dla naszego modelu nauczania. Na końcu każdego roku są testy pokazujące postępy uczniów, a także w roku 6 i 9 uczniowie zdają egzaminy. Nasi uczniowie mieli zdawać egzamin po roku 6 po raz pierwszy, ale z powodu pandemii egzaminy te zostały odwołane.

Jeśli chodzi o naszą przynależność do COBIS, to byliśmy pierwszą szkołą w Polsce, która przeszła przez procedurę tzw. compliance program. W 2018 r. zostaliśmy odwiedzeni przez przedstawicieli organizacji COBIS, którzy uznali nasz program oparty na wartościach za wyjątkowy. Teraz mieliśmy uzyskać akredytację COBIS, czyli jeszcze wyższy i najwyższy poziom, jaki można uzyskać od COBIS, ale wizyta w sprawie akredytacji miała odbyć się w maju i oczywiście została niestety odwołana i przełożona na jesień. Musieliśmy przedstawić akredytacyjną dokumentację 6 miesięcy wcześniej, a kolejny etapem procesu jest wizyta czterech osób z COBIS, które oceniają nasze postępy. Z powodu COBIS trochę później staniemy się – mam nadzieję, - pierwszą szkołą w Polsce akredytowaną przez COBIS. To dla nas bardzo ważne, że stosunkowo niedługo istniejąca szkoła osiągnęła taki poziom.

Our Kids: Czy to jest tylko sprawa prestiżu czy są również inne powody, dla których sprawa jest ważna?

Tom McGrath: Oczywiście, jest to sprawa prestiżu, ale także gwarancja jakości naszej placówki, dobrze rozpoznawana przez rodziców z zagranicy, których dzieci czasami uczęszczały do akredytowanej przez COBIS szkoły w innym kraju. Jest to także ważne przy rekrutowaniu nauczycieli - kiedy nauczyciele brytyjscy widzą, że szkoła jest akredytowana przez COBIS chętnie podejmują tu pracę. Proces akredytacyjny wymaga też od nas refleksji na temat tego co robimy i jak się rozwijamy i jako taki jest bardzo wartościowy dla nas samych.

Wyzwania

Our Kids: Z jakimi wyzwaniami spotykają się Państwo w swojej pracy?

Tom McGrath: Kiedy powstaje nowa szkoła, najważniejsza jest oczywiście jej wizja. Na szczęście mieliśmy wspólną wizję, więc ten etap przeszliśmy bezproblemowo.

Rozważaliśmy też możliwość otwarcia własnej szkoły średniej ale doszliśmy do wniosku, że nie będziemy realizować tego pomysłu i dla niektórych rodziców być może było to rozczarowanie.

Dużym wyzwaniem była przebudowa szkoły. We wrześniu 2019 roku nowe skrzydło szkoły, dzięki czemu dodaliśmy trzy nowe klasy, nowy pokój nauczycielski i rozbudowaliśmy naszą kuchnię i stołówkę. Było bardzo duże przedsięwzięcie, a już wiemy że będzie konieczna kolejna rozbudowa.

Oczywiście niełatwe jest znalezienie i zatrzymanie dobrych nauczycieli, ale ponieważ Warszawa staje się coraz popularniejsza, a pozycja naszej szkoły rośnie, udaje nam się zdobyć wysokiej klasy nauczycieli.

Ciekawe jest również to, że podwyższyliśmy nasze czesne i to w czasie pandemii (co było konieczne, bo nasza szkoła się rozbudowuje i oczywiście potrzebne są środki do realizacji coraz bardziej ambitnych planów), ale cieszy nas, że rodzice zareagowali na to bardzo pozytywnie.

Oczywiście cały okres pandemii koronawirusa jest wielkim wyzwaniem, ale jesteśmy bardzo zadowoleni z tego jak udało nam się zareagować na to wyzwanie. A przecież trzeba było spełnić oczekiwania rodziców, poradzić sobie z dodatkową ilością pracy dla nauczycieli i sprawić aby z tych trudności i wyzwań wynieść coś dobrego i przekuć kryzys na pozytywne doświadczenia.

Akcja Żółty Talerz

Our Kids: I w tej trudnej sytuacji postanowili Państwo zrobić coś niezwykle pozytywnego - wziąć udział w niezwykłej akcji. Proszę opowiedzieć nam o niej więcej.

Tom McGrath: To akcja Żółty Talerz – przygotowywanie bezpłatnych posiłków dla dzieci z biedniejszych rodzin. Nasi uczniowie są oczywiście także zaangażowani w tę kampanię, ale naturalnie na odległość bo nie mogą być w szkole. Ich rodzice bardzo wspierają nas w tej kampanii, również zbierając na nią pieniądze. Jak wspominałem, wiele szkół organizuje żywienie studentów uczniów poprzez zewnętrzne firmy cateringowe, podczas gdy my zatrudniamy naszych pracowników stołówki i są oni bardzo ważną częścią naszego zespołu i naszej szkoły. Kiedy szkoła się zamknęła z powodu koronawirusa staliśmy przed problemem braku pracy i zatrudnienia dla naszych pracowników stołówki - wspaniałych pracowników naszej szkoły. Mogliśmy oczywiście zwolnić ich czasowo albo wysłać na urlopy ale pomyśleliśmy że jest inne rozwiązanie. Otóż wtedy właśnie pojawiła się ta ciekawa i ważne akcja. Jest wiele potrzebujących dzieci w Polsce i w Warszawie. Niektóre z nich otrzymywały dożywianie w publicznych szkołach, do których uczęszczały. Ten program był wspierany przez różne organizacje charytatywne. Ale kiedy szkoły te zostały zamknięte z powodu koronawirusa ta pomoc została wstrzymana. Skontaktowaliśmy się z fundacjami charytatywnymi I nawiązaliśmy współpracę z fundacją Kulczyk Foundation, z którą przygotowujemy posiłki dla dzieci. W chwili obecnej przygotowujemy 320 posiłków dziennie. Dla wielu dzieci jest to jedyny posiłek, jaki jedzą w ciągu dnia. W czasach kryzysu ludzie biedni najbardziej cierpią. Naszą ideą jest zawsze działanie w skali lokalnej, gdziekolwiek jest to możliwe. I właśnie ludzie zmarginalizowani najbardziej potrzebują naszej pomocy. Dla naszych dzieci jest to bardzo ważna lekcja, że jesteśmy wszyscy niesłychanie uprzywilejowani, ale ten przywilej niesie ze sobą odpowiedzialność pomocy innym i troski o innych. W naszej szkole to bardzo ważna idea, zgodna z naszymi wartościami.

Współpracujemy również z innymi organizacjami charytatywnymi, na przykład z Smile Warsaw, która zapewnia w niedziele gorące posiłki dla bezdomnych. To nasza główna akcja pomocowa od 2 lat, na którą zbieramy środki.

To również daje naszym uczniom okazję do spotkania się z ludźmi bezdomnymi i to nie w sytuacjach, które można określić jako niezbyt miłe dla obu stron. Tym razem mają okazję spotkać się z nimi z uśmiechem, a to duża różnica.

Nauczanie w czasach koronawirusa

Our Kids: Jak Państwa szkoła radzi sobie w okresie pandemii?

Tom McGrath: Pierwszy list do rodziców w sprawie koronawirusa wysłałem już w styczniu. Bardzo nam zależało na tym aby wszyscy zdawali sobie sprawy z nadchodzącego zagrożenia. Może dlatego, że byłem za granicą i pracowałam w wielu miejscach czułem, że to zagrożenie nadchodzi. Oczywiście uczucie, że coś może nadejść, a samo nadejście zagrożenia to dwie różne rzeczy. Kryzys uderzył kiedy wróciliśmy z ferii zimowych. Otworzyliśmy szkołę 9 marca, a 12 marca szkoła została zamknięta z powodu koronawirusa. Szybko się zorganizowaliśmy i znaleźliśmy portal Seesaw, a potem dodaliśmy dla niektórych lekcji sesje na Zoomie. Nasz system powstawał stopniowo, byliśmy w kontakcie z innymi szkołami, braliśmy pod uwagę opinie I oczekiwania rodziców. Stworzyliśmy model, gdzie 3-4 lekcje dziennie odbywają się na żywo, a także używamy nagranych przez nauczycieli materiałów. Korzystamy też z portalu Seesaw. Działa to wszystko dobrze, choć oczywiście to nie to samo co normalne nauczanie.

Udało nam się otworzyć przedszkole 12 maja i działa to znakomicie. Zastosowaliśmy wiele środków zapobiegawczych – mamy 4 m kw. na dziecko, stosujemy odkażanie, mycie rąk, znacznie zwiększoną higienę. Mamy też własny punkt, gdzie przeprowadzamy testy na COVID, co daje i rodzicom i nauczycielom poczucie bezpieczeństwa. Coraz więcej rodziców chce aby dzieci wróciły do przedszkola, więc musieliśmy wprowadzić system rotacyjny.

Dostajemy miłe listy od rodziców, w których wyrażają oni uznanie i dziękują za to, jak nasza szkoła poradziła sobie z tą trudną sytuacją kryzysową.

Generalnie, co poniedziałek rano mam spotkanie z moim personelem online. Omawiamy miniony tydzień i plany na następny. Jeden z punktów, który ostatnio podkreśliłem, to to, że powinniśmy celebrować nasze osiągnięcia, czyli być dumni z tego, że zapewniliśmy w tych trudnych czasach dobrą edukację dla naszych dzieci. Porównałem naszych nauczycieli do pracowników pierwszej linii w walce z pandemią – nie jesteśmy oczywiście lekarzami ani pielęgniarkami, ale nasza służba jest bardzo ważna, bo bez tego i dzieci i ich rodzice mieliby znacznie trudniejsze życie w czasach kryzysu. I właśnie to powoduje, że z pasją wykonujemy tę pracę – nasze działania zmieniają życie dzieci. Powinniśmy sobie z tego zdawać sprawę, że jest to szlachetna profesja, bardzo ważna społecznie.

Our Kids: Czy obecny kryzys i wyniesione z niego lekcje zmienią, Pana zdaniem, pracę Państwa szkoły w przyszłości?

Tom McGrath: Mam nadzieję, że we wrześniu szkoły się otworzą, ale będą na pewno dalsze problemy, bo koronawirus nie zniknie szybko. Intensywnie pracujemy nad planem na przyszły rok. Dlatego traktujemy obecną pracę jako czas prób i dopracowywania systemu na wypadek, gdyby przyszło nam uczyć w ten sposób w nowym roku. Musimy słuchać uczniów i rodziców, oceniać co działało dobrze, a co można poprawić i na wrzesień mieć przygotowany długoterminowy plan działania, gdzie w szczegółach poinformujemy rodziców jak wyglądać będzie praca gdyby konieczne było znowu działanie na odległość.

Our Kids: Oferowali Państwo wiele zajęć pozalekcyjnych. Czy niektóre udało się kontynuować?

Tom McGrath: Zgodnie z przepisami rządowymi, nawet po powrocie do przedszkola w ostatnich tygodniach nie wolno nam prowadzić żadnych zajęć, które odbywają się poza budynkiem naszej własnej szkoły, więc odpadły zajęcia sportowe, basen, wycieczki. Ale mamy silną sekcję teatralną, która cały czas działa aktywnie online, prowadzimy lekcje wf-u z ćwiczeniami wykonywanymi w domu.

Pandemia to wielka lekcja dla nas wszystkich, w czasie której poznajemy siebie, innych i to, do czego jesteśmy gotowi i co potrafimy. Trzeba z tego wyciągnąć wszystkie dobre wnioski i lekcje na przyszłość.

Rozmowę przeprowadziła

dr Małgorzata P. Bonikowska

redaktor naczelna Our Kids Polska

Osoby, które to czytały, również oglądały: