Our Kids logo
Our Kids logo

Jak szkoły niepubliczne radzą sobie w czasach pandemii COVID-19więcej  

Wywiad Our Kids: Poznaj lepiej Szkołę Otwartą

Rozmówczyni Our Kids: Dyrektorka szkoły Anna Kozicka



Szkoła Otwarta to działająca w Warszawie kameralna szkoła alternatywna zapewniająca harmonijny rozwój dziecka we wszystkich aspektach: poznawczym, emocjonalnym, społecznym i fizycznym oraz radosną edukację w bezpiecznej szkole.

Our Kids rozmawia z Anna Kozicką, dyrektorką szkoły.  kontynuuj czytanie...


Na tej stronie:


Edukacja alternatywna a Otwarta Szkoła

Our Kids: Jak Pani definiuje szkoły alternatywne?

Anna Kozicka: Dla mnie termin ten oznacza inne, nowe i niesztampowe myślenie o szkole i edukacji, znacząco wykraczające poza to, co proponuje wszechobecny system edukacji systemowej. Im bardziej coś odbiega od standardowego myślenia i rozwiązań edukacyjnych, tym bardziej jest dla mnie alternatywne. Edukacja alternatywna jest odważna, przełamuje schematy i to, co dla mnie jest najważniejsze - skupia się nie tylko na zdobywaniu wiedzy, ale przede wszystkim na rozwoju dziecka jako jednostki. W edukacji alternatywnej jest wiele różych nurtów - począwszy od totalnego “unschoolingu”, gdzie słynnym przykładem może być Andre Stern, który wychowywał się przy cudownym, inspirującym ojcu i nigdy nie chodził do szkoły. Jego rodzice mieli wolne zawody i potrafili go wykształcić sami. Mamy też nurt szkół demokratycznych, w których dziecko w dużej mierze decyduje jakie zajęcia wybiera i gdzie pozostwia się mu dużo swobody i wolności. Edukacja nastawiona jest bardziej na zdobywanie kompetencji niż wiedzy akademickiej. W Polsce coraz więcej rodziców decyduje się na edukację domową, która ze względu na formę moim zdaniem mieści się w pojęciu edukacji alternatywnej, pomimo że część dzieci uczy się w domach bardzo tradycyjnych treści. Pojawiają się szkoły leśne, w których dziecko doświadcza świata i edukuje się obcując z naturą w terenach leśnych. Zajęcia przez cały dzień, bez względu na pogodę odbywają się na świeżym powietrzu.

Szkoła autorska, czyli taka, która realizuje swój własny pomysł na to jak może przebiegać edukacja, jak może wyglądać szkoła również mieści się w pojęciu edukacji alternatywnej. Szkoły autorskie nie przywiązują się do jednego konkretnego nurtu, ale wybierają najlepsze dla siebie elementy z różnych podejść, dodając często własne innowacyjne rozwiązania. I tak powstaje ich własny model nowoczesnej szkoły, która zazwyczaj prócz aspektu czysto edukacyjnego, kładzie nacisk na rozwój kompetencji społecznych, kompetencji przyszłości, czyli bardziej przygotowuje dzieci do życia, niż tylko do zdawania egzaminów. My – Szkoła Otwarta jesteśmy właśnie taką szkołą.

Szkola Otwarta

Szkolenie kadry

Edukacja alternatywna jest odpowiedzią na rosnącą świadomość rodziców i potrzebę innej edukacji, innej w stosunku do tego jak zazwyczaj wygląda szkoła i co się w niej dzieje. Mam tu na myśli to nieszczęsne zupełnie oderwane od życia podejście do dziecka i do edukacji - taki stary pruski schemat sprzed 200 lat, podczas gdy świat poszedł bardzo do przodu. Szkoła nie nadąża za tym, czego potrzebują dzieci, by mogły dobrze funkcjonować we współczesnym świecie. Dlatego dzieci często nie lubią szkoły, tracą motywację, opadają im skrzydła, bo nie widzą sensu w tym, co robią w szkole. Dodatkowo poddawane są wielkiej presji (wyników, ocen) w bardzo wąskim zakresie tematycznym (przedmioty akademickie), co powoduje, że zawęża się ich możliwość odkrywania tego, w czym są dobre i co jest ich mocną stroną. Tradycyjna szkoła koncentruje się głównie na tym, czego dzieci jeszcze nie wiedzą, czego jeszcze nie potrafią. Dzieci bardzo rzadko są w szkole wzmacniane lub słyszą coś pozytywnego na swój temat. Myślę, że my-dorośli nie wytrzymalibyśmy w takiej pracy nawet roku, a dzieci tkwią w takim schemacie przez kilkanaście lat.

Our Kids: Czy szkoła alternatywna musi stosować się do normalnych wymogów narzucanych przez ministerstwo, na przykład realizować podstawę programową?

Anna Kozicka: Tak, realizując nawet autorski program szkoła jest zobowiązana robić to w taki sposób, by zajęcia, projekty, czy inne formy edukacyjne zawierały zagadnienia z podstawy programowej. W edukacji aternatywnej, w szkołach autorskich mamy tę cudowną możliwość, że mamy czas i przestrzeń na to, by nie ograniczać się do podstawy programowej. Możemy więc działać szerzej, np. wprowadzać zajęcia rozwijające talenty, prowadzić zajęcia dotyczące technik uczenia się, warsztaty komunikacji interpersonalnej i wiele innych.

Rodzice często pytają mnie z troską: “ale czy podstawa programowa jest realizowana?”. Uśmiecham się wtedy, bo realizacja podstawy programowej nie jest jakimś wielkim wyzwaniem. Gdy się w nią wczytamy, okazuje się, że daje dużo możliwości i jest całkiem elastyczna (poza pewnymi przestarzałymi treściami, z którymi można sobie poradzić J). Problem w polskich, tradycyjnych szkołach polega na tym, że zbyt dużą wagę przywiązuje się do stworzonych na bazie podstawy programowej gotowych programów nauczania, często w oparciu o nudne podręczniki. Programy są przeładowane. Oczywiście sama podstawa programowa wymaga absolutnej zmiany, no ale to jest już inny wątek. Wierzę, że jeszcze za mojego życia doczekam tej zmiany. W naszej autorskiej Szkole Otwartej wybieramy z podstawy programowej, to co najważniejsze, sprytnie przygotowujemy dzieciaki do zdawania egzaminów i jednocześnie mamy czas na to, by dzieci mogły uczyć się u nas dużo ważniejszych rzeczy niż budowa pantofelka, by mogły zdobywać ważne życiowo umiejętności.

System polskiej edukacji niestety kładzie główny nacisk na podawczy sposób przekazywania wiedzy, a w dugiej kolejności - na kontrolę: „czy to, co podane – weszło do głowy”. Brakuje tam miejsca na inspiracje, odkrywanie, eksperymentowanie, ożywone dyskuje. Szkoła w takim wydaniu głównie przygotowuje dzieci do klasówek i kartkówek oraz zdawania egzaminów. W mojej szkole kartkówek nie ma, nie ma takiej potrzeby: mamy małe klasy więc każdy nauczyciel doskonale wie w jakim momencie jest każde dziecko, wystarczy informacja zwrotna. Rozbawiło nas ostatnio to, że część dzieci zgłosiła, że chce, by od przyszłego roku mieć sprawdziany. Ich motywacja jest piękna - bez lęku i stresu, a bardziej z ciekawości – chcą zobaczyć jak to jest. No więc będziemy z nimi ustalać jak te kartkówki mają wyglądać. U nas głos dzieci jest bardzo ważny i bierzemy go pod uwagę.

Szkola Otwarta

Szkolenie kadry

Our Kids: Jakie są relacje szkół alternatywnych z Ministerstwem Edukacji Narodowej?

Anna Kozicka: Są dwa modele. Niektóre szkoły alternatywne przedstawiają swój autorski program i działają na bazie innowacji edukacyjnej. Są one oczywiście zobowiązane do tego, by w ramach zajęć (które często są inaczej prowadzone niż w szkołach tradycyjnych, np. łączone w bloki, oparte na pracy projektowej), realizować podstawę programową. W szkołach tych często nie ma ocen (coraz więcej szkół odchodzi od ocen uważając, że nie służą one dzieciom, szczególnie młodszym), wszystko odbywa się na zasadzie informacji zwrotnej. Ocena na świadectwie z danego przedmiotu (która wciąż musi być, niestety) wynika wtedy z podsumowania jak dziecko pracowało przez cały rok.

Drugi model, który my wykorzystujemy, to stworzenie placówki edukacji domowej (edukacja wcale nie odbywa się w domu). Korzystamy z przepisu, który mówi o tym, że rodzice mają obowiązek edukacji swoich dzieci, a nie obowiązek posyłania ich do szkoły. Coraz więcej rodziców zabiera dzieci ze szkoły, by uczyć je samodzielnie w domu albo korzysta z takich placówek jak my, czyli szkoły, która przejmuje na siebie odpowiedzialność za proces edukacji dziecka. Nauczycielami nie są wtedy rodzice tylko edukatorzy i nauczyciele. Dla nas to jest najprostszy sposób, by działając zgodnie z prawem odejść jak najdalej od systemu i realizować swój pomysł na szkołę. W naszym modelu dziecko na koniec roku zdaje egzamin z każdego przedmiotu po to, by mieć na świadectwie oceny. Współpracujemy ze szkołą im. Z. i J. Moraczewskich w Sulejówku, która ma w Polsce największe doświadczenie z edukacją domową, i nasze dzieci formalnie są uczniami tej szkoły; stamtąd mają też świadectwa. Nie musimy przedstawiać ministerstwu swoich programów; dzieci muszą tylko zdać egzaminy z każdego przedmiotu na koniec roku.

Our Kids: Czy Pani zdaniem takie zmiany są do przeprowadzenia w systemie publicznym?

Anna Kozicka: Jestem optymistką i idealistką i mam wiarę w ludzi oraz marzenie, że system w końcu się zmieni, ale to zabierze całe dekady. Finlandia zaczęła reformę systemu oświaty 40 lat temu, a teraz cały świat jeździ od nich się uczyć. To będą lata, ale jest to możliwe. Znam też wielu wspaniałych nauczycieli ze szkół systemowych, którzy jakoś sobie radzą z wprowadzniem innowacji w tych warunkach, w których są, więc jest to po części również kwestia człowieka i jego chęci, choć z pewnością jest wtedy trudniej. W Polsce też dużym problemem jest system kształcenia nauczycieli, który niestety działa bardzo źle. Nie zawsze do zawodu nauczycielskiego trafiają osoby z pasją do uczenia. Programy kształcenia nauczycieli są bardzo tradycyjne, przestarzałe wręcz, i za mało jest w nich mowy o psychologii rozwojowej dziecka, więc wielu nauczycieli nie wie jak prawdziwie towarzyszyć dziecku w rozwoju - wie tylko jak nauczać w tradycyjny sposób. Jeśli taka osoba nie zainwestuje w kursy i szkolenia, jest kolejnym ogniwem, które wzmacnia i tak fatalnie już działający system edukacji.

Our Kids: Jak na nurt alternatywny reaguje edukacyjny establishment czyli Ministerstwo Edukacji Narodowej i władze? Czy jest jakieś wsparcie dla innowacji?

Anna Kozicka: Alternatywne szkoły nie są mile widziane, chyba się nas boją J, bo możemy wymykać się z ram, spod kontroli, a system edukacji bardzo mocno zakorzeniony jest w kulturze kontroli. Dlatego przed placówką edukacji alternatywnej stoi wiele wyzwań. Szkoły systemowe, państwowe, dostają dotacje, mają możliwość korzystania z lokali. My musimy sobie radzić sami, ale są też pozytywy: np. to, że do edukacji alternatywnej coraz częściej trafiają pasjonaci, osoby z otwartymi głowami. Stąd w takich placówkach można znaleźć wiele „perełek” i dlatego m.in. edukacja w tych szkołach jest taka radosna.

Szkola Otwarta

Our Kids: A czy Pani sądzi, że np. szkoły waldorfskie czy Montessori to także szkoły alternatywne?

Anna Kozicka: To zależy. Montessori jest piękną myślą pedagogiczną sprzed ponad 100 lat, w tamtych czasach była dużą innowacją, natomiast jeśli ktoś stosuje ją dziś, dokładnie tak jak stosowano 100 lat temu, nie filtrując przez współczesne wyzwania i nie dopasowując do dzisiejszych realiów, to mamy do czynienia z ortodoksyjnym podejściem, które nigdy nie jest wspierające. Natomiast jeżeli szkoła wybiera dla siebie to, co najlepsze w Montessori czy w podejściu Waldorfskim i tworzy z tego własny pomysł, okraszając go nowatorskim podejściem, wtedy jest to ciekawe. Niektóre szkoły niestety pozostają w bardzo staromodnych ramach i choć lubię czerpać z dobrych tradycji, nie uważam żeby to służyło dzieciom.

Historia Szkoły Otwartej

Our Kids: Proszę opowiedzieć nam o swojej drodze do Szkoły Otwartej, bo to mówi także sporo o samej szkole.

Anna Kozicka: Nie jestem nauczycielem - przez prawie 20 lat byłam związana z biznesem, a ostatnie 9 lat byłam zawodowo związana z rozwojem dorosłych jako trener przywództwa i kompetencji mękkich takich jak komunikacja interpersonalna. Moja przygoda z edukacją zaczęła się 5 lat temu, kiedy mój syn był jeszcze w przedszkolu, a ja zaczęłam zastanawiać się co dalej z jego edukacją. Zaczęłam jeździć na różne konferencje o edukacji, także takie z obecnością minister szkolnictwa, co pozwoliło mi uświadomić sobie, że zmiana w edukacji systemowej po prostu nie nadejdzie jeszcze przez wiele lat. Mój Kuba poszedł do normalnej szkoły systemowej, ale po półtora miesiąca zabrałam go stamtąd, bo gasł mi w oczach. Potem długo szukałam jakiegoś miejsca, które spełni moje oczekiwania. Zależało mi na dobrostanie dziecka i na tym, aby zachował pasję do poznawania świata, a nie tylko na wpychaniu wiedzy w jego głowę. Tak trafiłam po półtora roku poszukiwań na wspaniałą pedagog Kasię Trojańską, którą namówiłam do stworzenia grupy homeschoolingowej. Zaczęłyśmy od maleńkiej szkoły u mnie w domu. Na początku było czworo dzieci, ale szybko zaczęło się to tak bardzo rozrastać, iż doszłyśmy do wniosku, że nauka w domu nie jest dobrym pomysłem. Kasia znalazła lokal, a dzieci przybywało tak, że trzykrotnie się przeprowadzaliśmy. Cały czas wspierałam Kasię w prowadzeniu szkoły, jednocześnie pracowałam zawodowo, ale w pewnym momencie, kiedy Kasia poważnie zachorowała i nie mogła dłużej zajmować się szkołą uznałam, że nie mogę tego tak po prostu zostawić. Mój syn znakomicie się w tym miejscu czuł. Wraz z Magdaleną Sulińską, inną mamą, która jest teraz moją wspólniczką, postanowiłyśmy kontynuować prowadzenie szkoły, bo miałyśmy wylany już solidny fundament. Wtedy podjęłam ważną decyzję w życiu, która zmieniła bieg mojej kariery zawodowej - zostawiłam wszystko co robiłam do tej pory i zajęłam się szkołą. Zmieniłysmy siedzibę (na piękny dom na Saskiej Kępie), przeorganizowałyśmy funkcjonowanie szkoły i jej model edukacyjny. To było dla nas duże wyzwanie, szczególnie w polskich warunkach, gdzie konieczne jest przebijanie się przez różne trudy i wyzwania, mając jednocześnie poczucie bardzo dużej odpowiedzialności.

Szkola Otwarta

Plastyka

Our Kids: Kiedy postanowiła Pani szukać własnego modelu szkoły, co bolało Panią najbardziej w szkole systemowej?

Anna Kozicka: Najbardziej bolało mnie to, co widać na pierwszy rzut oka - że tam w centrum uwagi jest system i nauka, a nie dziecko. Dla mnie to jakby odwrócenie tego, po co jest szkoła. To tak, jakby najważniejszy był system, a dzieci były po to, aby ten system mógł funkcjonować, a nie na odwrót. Nie patrzy się tam na dziecko przez pryzmat indywidualności, uznając, że każde dziecko jest inne. Zakłada się, że wszystkie dzieci w tym samym tempie i w tym samym czasie muszą się uczyć tego samego w ten sam sposób. Bolało mnie, że dziecko nie może wyrażać swego niezadowolenia albo prosić o coś innego. Bolał mnie kompletny brak prawdziwych, autentycznych relacji. Ja uważam - i doświadczam tego w mojej pracy - że podstawą edukacji są relacje. To warunek sine qua non tego, żeby dziecko chciało się uczyć. Jeśli zbudowane są relacje to nie trzeba żadnych specjalnych metod ani sposobów - po prostu dziecko jest w stanie otworzyć się na to, co proponuje dorosły i czerpać (na tyle na ile jest w stanie, bo każde dziecko ma własne predyspozycje). W mojej szkole stawiamy właśnie na relacje, które są dla nas najważniejsze. Kiedy coś się dzieje w relacjach to wszystko inne rzucamy i zajmujemy się relacją. Bo wiemy, że kiedy dziecko jest w trudnych emocjach, np. złości, frustracji czy smutku, nie ma szansy, żeby odbyła się jakakolwiek nauka, bo jego mózg w tym momencie nic nie przyswoi. W szkole systemowej bardzo często się o tym zapomina - to tak jakby do szkoły przychodził sam mózg dziecka (i to tylko jego część odpowiedzialna za logiczne wnioskowanie na podstawie liczb i słów), a reszta dziecka zostawała gdzieś indziej.

Cele i specyfika szkoły

Our Kids: Dlaczego rodzice mieliby wysłać swoje dziecko do Szkoły Otwartej?

Anna Kozicka: To jasne jak słońce, podam trzy główne powody:

Po pierwsze: dbamy o harmonijny rozwój dziecka we wszystkich aspektach (poznawczym, emocjonalnym, społecznym i fizycznym) - ważny jest dla nas dobrostan dziecka. To szczególnie istotne, ponieważ obserwuje się obecnie w Polsce zatrważający wręcz spadek kondycji psychofizycznej dzieci, głównie myślę tutaj o zdrowiu psychicznym. Jesteśmy na drugim, jeśli już nie na pierwszym miejscu w Europie w liczbie samobójstw wśród nastolatków. Oczywiście wiemy, że szkoła nie jest jedynym powodem, dla którego młodzież ma problemy emocjonalne, ale wiedząc jak bardzo dzieci są przeciążone i pod jaką presją się znajdują w szkole, nie sposób nie uznać, że szkoła jest jednym z bardzo poważnych czynników mających wpływ na zły stan zdrowia psychicznego dzieci. W naszej szkole cały dzień są z dziećmi nasze Opiekunki Talentów, mamy cudowną psycholożkę, która bardzo blisko współpracuje z dziećmi, z rodzicami i z kadrą. Zajęcia, które propnujemy, również odnoszą się do różnych sfer, nie tylko związanych z edukacją przedmiotową.

Po drugie: wspieramy naszych uczniów w odkrywaniu swoich mocnych stron i talentów. Często słyszymy o tym, że dzieci kończą szkołę systemową z poczuciem, że są nikim, nie wiedzą w czym są dobre, nie mają rozpoznanych swoich predyspozycji i swoich mocnych stron. My stawiamy bardzo mocno na to, aby absolwent naszej szkoły naprawdę miał świadomość tego kim jest, co lubi, czego nie lubi, jakie ma mocne strony i zalety, ale także jakie ma słabości i jak może to wszystko wykorzystać w życiu. W moim przekonaniu to obowiązek szkoły, żeby dzieci mogły zdobywać takie informacje o sobie.

Po trzecie: nasza szkoła zatrudnia pasjonatów. Każdy z naszych nauczycieli czy edukatorów jest niezwykłą osobowością samą w sobie, każdy z nich prowadzi zajęcia w inny sposób: Marcela - biologię poprzez projekty SCRUM, Jarek - historię przez story telling, Krzysiek, który jest YouTuberem, uczy matematyki nowoczesną metodą lekcji odwróconych, Szura prowadzi Przygodę i Klub Podróżnika w terenie. Mogłabym tak wymieniać i wymieniać. Nasza kadra, to ludzie, którzy uwielbiają swoją pracę i kochają dzieci. Już samo to powoduje, że jest od kogo brać - to ludzie, którzy mogą zainspirować. Nie ma dzieci, które interesowałyby się wszystkim – to normalne, dajemy im do tego pełne prawo. U nas dziecko na pewno zdobędzie wiedzę, o którą się tak wszyscy trzęsą, ale nie będzie to dla niego stresem czy cierpieniem. Jeśli dziecko jest zrelaksowane inaczej przyswaja wiedzę. Nie wytykamy dzieciom błędów, nie zależy nam by przyłapać dziecko na tym czego nie wie. Dorosły jest po to, aby towarzyszyć dziecku w jego drodze poznawania świata, gdy nie ma tam stresu - jest to zupełnie inna relacja. Nie mówię tutaj o tzw. bezstresowym wychowaniu, bo sama nie jestem tego zwolenniczką - dzieciaki potrzebują wyzwań, ale na miarę swoich możliwości. Nie ma potrzeby stosowania presji, kar, nagród, całego niepotrzebnego stresu. W naszej szkole dzieci same sięgają po różne rzeczy i chcą się uczyć.

Szkola Otwarta

Lekcja japońskiego

Our Kids: Czyli Państwa szkoła ma znacznie szerszą funkcję niż tylko przekazywanie wiedzy?

Anna Kozicka: W szkole nie może chodzić tylko o szkołę i samą edukację, bo w dzisiejszych czasach to stanowczo za mało. Szkoła musi także przygotować dziecko do wyjścia w świat, wyposażyć je w ważne życiowo umiejętności, ale też umożliwić mu poznanie samego siebie. My pozwalamy dziecku być sobą, doświadczać także różnych trudnych sytuacji, czasem się zezłościć, mieć gorszy dzień. My pomagamy mu potem to zrozumieć i o tym porozmawiać. Nasza kadra jest przeszkolona z empatycznej komunikacji i w takich sytuacjach potrafi pomóc dziecku zrozumieć czego doświadcza i jak sobie z tym radzić. Tworzymy warunki, aby dzieci mogły lepiej zrozumieć siebie i wyrażać siebie z szacunkiem dla siebie, ale też dla granic drugiego człowieka. W naszej szkole dużo mówimy o szacunku i o zrozumieniu drugiego człowieka. Stwarzamy warunki, które pozwalają dziecku stać się młodym człowiekiem odpowiedzialnym za siebie.

Absolwenci

Our Kids: Czy mają Państwo absolwentów?

Anna Kozicka: Rok temu, gdy działaliśmy jeszcze z Kasią Trojańską w ramach Extra Klasy, mieliśmy dwie klasy absolwentów. 98% dzieci dostało się liceów, do których chciały.

Rozwój szkoły i plany na przyszłość

Our Kids: Jak wygląda obecnie Państwa szkoła?

Anna Kozicka: Jesteśmy kameralną szkołą, w której jest 20 dzieci i 13 osób kadry. Do końca czerwca trwa rekrutacja - możemy przyjąć jeszcze 20 dzieci. Na naszą siedzibę wybraliśmy piękny dom z ogrodem, gdzie panuje serdeczna, domowa atmsfera. Do naszej społeczności zapraszamy rodziny, którym leżą na sercu zmiany w szkolnictwie i które chcą innej szkoły dla swoich dzieci. Niektóre z nich nawet dokładnie nie wiedzą czym dokładnie jest edukacja alternatywna albo wręcz mają obawy, ale pesymistycznie odnoszą się do szansy na zmiany w obrębie szkół systemowych.

Our Kids: Szkoła się rozwija. Jakie są plany?

Anna Kozicka: Mamy lokal, który może pomieścić 45 dzieci. W tej chwili dedukujemy go klasom 4-8. Planujemy otworzyć placówkę edukacji wczesnoszkolnej, przymierzamy się również do stworzenia szkoły w chmurze, aby dzieci będące w edukacji domowej z całej Polski mogły korzystać z zasobów naszej fantastycznej kadry.

Porozumienie bez przemocy

Our Kids: W opisie Szkoły Otwartej przeczytałam też o “Porozumieniu bez przemocy”. Co to takiego?

Anna Kozicka: To sposób komunikacji stworzony przez Marshalla Rosenberga, której założeniem jest, że pod każdym naszym komunikatem i zachowaniem kryje się ważna dla nas potrzeba. Mówienie o swoich potrzebach językiem osobistym bez ocen, osądów i krytyki pozwala porozumieć się nawet w najtrudniejszych sytuacjach. Mamy w szkole specjalistów, którzy są zarówno trenerami takiej edukacji, jak i osobami, które przeszły w tej dziedzinie szkolenia. Kiedy dochodzi do jakiś drobnych konfliktów, dorosły pomaga dzieciom dojść do porozumienia.

Fundacja Otwieracze

Our Kids: A co to jest Fundacja Otwieracze?

Anna Kozicka: Stworzyliśmy tę fundację po to, żeby działać szerzej, nie zamykać się tylko do tworzenia szkoły. Naszą misją jest wspieranie dzieci, młodzieży i dorosłych w zdobywaniu umiejętności niezbędnych do świadomego, zdrowego i spełnionego życia. Wspieramy rozwój rodziny jako najważniejszego miejsca rozwoju wszystkich jej członków. Tworzymy warunki do wszechstronnego rozwoju dzieci i młodzieży, ze szczególnym uwzględnieniem ich indywidualnych potrzeb i uzdolnień. Przygotowujemy właśnie propozycję warsztatów dla rodziców oraz konferencję poświęconą edukacji.

Rozmowę przeprowadziła

dr Małgorzata P. Bonikowska

redaktor naczelna Our Kids Polska

Our Kids poleca: Szkoły alternatywne w Polsce - ich rodzaje, cele i wartości

Osoby, które to czytały, również oglądały: